My kochający świt w kwitnącym sadzie.
Wokół krokusów topniejący śnieg.
I gdy się cieniem długim wieczór kładzie,
Gdy zakończony nasz codzienny bieg.
Co my możemy, kiedy pragną wojny,
Ci, którym władzę nad sobą daliśmy,
Możemy szukać gdzieś krain spokojnych,
O których nigdy nawet nie śniliśmy.
Możemy umrzeć ściśnięci w obozach,
Możemy spłonąć w geście naszej wiary,
Możemy milczeć i spokojnie tonąć
I łzami żegnać nasz porządek stary.
Możemy bić się za cudze pieniądze,
Możemy przyjąć ordery, lub znicze,
I zaspokajać swe okrutne żądze,
Grzebiąc w popiołach z bólu niemo krzyczeć.
Czy coś możemy, kiedy pragną wojny,
Ci którym władzę nad sobą daliśmy?