Gliniane figurki
W Bolesławcu rzecz się działa.
W biednej chacie z babcią z dziadkiem,
dwójka dzieci się chowała:
Jaś z Moniką i z psem Łatkiem.
Czasy były to dość dawne,
dróg nie było tutaj wiele,
dwie gospody dość niesławne,
Kościół pełen był w niedziele.
W rzece pstrągi, w lesie dziki,
Pan Bóg w niebie żył na chmurze,
a rycerze zbrojni w piki,
nocą straż mieli na murze.
Już trzy lata, jak ich tata,
na wojence gdzieś się trudzi.
Mamę wróg w niewolę złapał,
głód ich często w nocy budził.
Jaś od świtu już łopatą
aż do nocy kopie glinę.
Miska kaszy mu zapłatą,
Jak wyżywić tym rodzinę?
Cztery latka ma Monika,
za rok musi już pracować.
W wyobraźni świat umyka,
w swe fantazje wciąż się chowa.
Piesek Łatek z mądrą miną
za Moniką chodzi wszędzie,
bawi się dziewczynka gliną,
lepi konie, psy, łabędzie.
Ptaszki tworzy, domki, kwiatki,
kózki z bródką i różkami,
i baranki od sąsiadki,
łąkę całą z bocianami.
Lecz najpiękniej się udają
kotki z gliny pręgowane,
które bardzo się starają
złapać ptaszki, też gliniane.
Dziadek znika na dnie całe,
w lesie zbiera borowiki,
w rzece łowi rybki małe,
rwie maliny dla Moniki.
Babcia suszy polne zioła,
karmi kurki, doi kozy,
o porządek dba dokoła,
zbiera chrust, by był na mrozy.
A zwierzątka ulepione
przez Monikę z białej glinki
jej miłością ożywione
przyjaciółmi są dziewczynki.
Świnki, kotki i źrebaczki,
towarzyszą jej w zabawie,
kilka ruchów i zajączki
wyścig urządzają w trawie.
I już wokół domku płotek
a za płotkiem kurek stadko,
Mleczko z miski pije kotek,
na ławeczce dziadek z babką.
Cieszy się Moniczka mała
że tak ładnie lepić umie,
lecz mamusię mieć by chciała,
czemu nie ma, nie rozumie.
I dlaczego tatko musi,
bić się dla jakiegoś króla.
zamiast blisko być mamusi
i Moniczkę swą przytulać.
Takie były trudne czasy,
Wybuchały wojny nowe,
Porywano ludzi w jasyr,
Ciężko było, jednym słowem.
Przeminęły wieki całe
Od dni które opisałem,
Ślady wielkie i te małe,
Leżą ziemią zasypane.
Aż ktoś kopał pod fundament
dół, bo dom stawiał dla córki
i odkopał zasypane
ziemią stare dwie figurki.
Były z gliny malowanej
wypalane przy ognisku,
przedstawiały pannę z dzbanem,
no i Łatka z kwiatkiem w pysku.
Potem było co niemiara,
tych figurek z białej glinki,
była babcia bardzo stara,
i był dziadek tej dziewczynki.
Były kurki i rycerze,
był kościółek malowany,
były dwie zamkowe wieże,
niedźwiedź z pstrągiem nakrapianym.
Gdy już wszystkie odkopane
były te figurki z glinki,
znaleziono wydrapane
w glince imię tej dziewczynki.
Dziś po latach wciąż w tym mieście
ktoś potrafi rzeźbić w glinie,
jakby w białym miękkim cieście,
Bolesławiec z tego słynie.
Nakrapiane tu powstają
z gliny piękne rzeczy wszystkie
i te które radość dają
Figurynki sercom bliskie.
Figurynka autorstwa Teresy Liany projektantki ze Spółdzielni Rękodzieła Artystycznego „Ceramika Artystyczna” w Bolesławcu.