Do Matki Boskiej o śmierć dobrą
Prosiłem o śmierć moją dobrą,
by przyszła w swej białej sukience,
gdy dni już nie będę żałował,
i marzeń nie będę miał więcej.
Na pewno oczy ma piękne,
chabrowe lub jasnozielone,
i twarde od kosy ma dłonie
i włosy ma w kok zaplecione.
I kiedy już ciało opuszczę,
to ona wskaże mi drogę,
dokąd iść mi wypadnie,
a których drzwi przejść nie mogę.
Na to spotkanie wciąż czekam
jakby na kogoś bliskiego,
może dziś nocą nadejdzie,
Pragnę i lękam się tego.